Serwis narciarski – czy warto?
Serwis nart – czy warto?
Dobrze przygotowane narty do sezonu to nie tylko komfort jazdy, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. Jazdę na nieprzygotowanych nartach możemy porównać do samochodu jeżdżącego na letnich oponach w zimie. Dobrze zaostrzone krawędzie będą trzymały nartę, szczególnie odczujecie to na twardym i zmrożonym stoku. Każdy kto jeździ, wie czym grozi uślizg.
Będąc na stoku zastanawiacie się dlaczego on tak szybko jedzie? Nie są to tylko umiejętności techniczne, ale często właśnie dobrze nasmarowane ślizgi nart. To odpowiednio przesmarowany ślizg powoduje, że narta nam jedzie. Myślę, że już rozwiałem wszelkie wątpliwości, czy warto mieć przygotowaną nartę do sezonu. Na kolejny pytanie, czy nartę przygotować samemu czy oddać do serwisu, odpowiem tak: jeżeli potrafisz, zrób sam, najwyżej zepsujesz swoją nartę. Oddając do serwisu mamy pewność, że przygotują ją tak, jak trzeba. Tu pojawia się dylemat serwisować ręcznie czy na maszynie. Ręcznie przygotowane krawędzie dają nam pewność zachowania odpowiedniego kąta, na maszynie już nie koniecznie. Z kolei jeżeli będziemy chcieli zeszlifować spód narty (planowanie) w celu uzyskania równej powierzchni ręcznie za pomocą metalowej cykliny będziemy musieli się mocno napracować, a jakość takiej obróbki pozostawia wiele do życzenia. Maszyną z kolei chwila nieuwagi i ślizg możemy przypalić. Podobnie jest ze smarowaniem, możemy wykonać je w domu przy pomocy specjalnego żelazka, lub w serwisie maszynowo. Obróbka maszynowa nadal, mimo rozwoju techniki, nie jest doskonała. Oczywiście możemy wyobrazić sobie maszynę, która skopiuje serwis ręczny, ale wtedy byłby to niezwykle drogi robot. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi ręcznie czy na maszynie. Wydaje się, że połączenie będzie najlepszym rozwiązaniem, jeżeli planowanie ślizgu to na maszynie, ostrzenie krawędzi i smarowanie obróbką ręczną. Musimy pamiętać, że i samemu mając małe doświadczenie jak również przez niedbałego serwisanta możemy nie tylko nie poprawić jakości naszej jazdy, ale wręcz uczynić ją wielce trudną i mało efektywną. Zawsze jednak można próbować, aby Wam to ułatwić postaram się w prosty sposób przybliżyć tajniki przygotowania nart do jazdy.
Jeżeli kupiłeś nowe narty i wydaje Tobie się, że są przesmarowane, a krawędzie naostrzone, to nic bardziej mylnego. Producenci zabezpieczają ślizgi smarami technicznymi, tylko narty najdroższe z najwyższej półki nadają się od razu do jazdy. Musisz ściągnąć warstwę zabezpieczającą specjalnymi zmywaczami dostępnymi w sklepach specjalistycznych, nigdy nie rób tego benzyną ekstrakcyjną, bo odtłuszcza ona ślizg. Dopiero tak przygotowany ślizg, możesz smarować, a krawędzie ostrzyć. Podobnie po skończonym zimowym sezonie nartę powinniśmy przesmarować, nałożyć grubą warstwę smaru i oczywiście nie cyklinować. Tak zabezpieczony ślizg nie będzie nam utleniał się, a krawędzie nie będą rdzewieć. Jeżeli nie znajdziecie na to czasu, to ostatecznie po powrocie z ostatniego wyjazdu dokładnie przetrzyjcie suchą szmatką ślizgi i krawędzie, siłę wypięcia w wiązaniach wyzerujcie i odstawcie narty w suche miejsce, tak aby ślizgi się nie stykały. Zainteresowanych tajnikami smarowania na gorąco oraz ostrzeniem krawędzi zapraszam do następnego numeru A-Zetki.
Michał Bezulski instruktor narciarstwa
www.cadet.pl





